Poznaj Kampinos

Wycieczki

Mapy & szlaki

Warto wiedzieć

Top

Kampinos to nie tylko malownicze lasy, liczne atrakcje turystyczne i piękne szlaki. Puszcza to również świadek historii Polski, zarówno tej małej, jak i tej wielkiej. W licznych opracowaniach znajdziemy informacje o wielkich polskich dowódcach, których prowadzili liczne akcje militarne i walki na terenie Puszczy Kampinoskiej.

Często naszej uwadze uciekają mniej znani bohaterowie, którzy często dokonywali równie donośnych czynów. Jednym z nich był Aron Engelman, który w okresie powstania styczniowego był właścicielem rozległych terenów w okolicach Zaborowa. Jego historia została nagłośniona dopiero w 1928 roku, kiedy został kandydatem do Krzyża Zasługi.

Jaka jest historia tego cichego bohatera Kampinosu?

Tekst pochodzi z artykułu „Echa leśne z powstania” z dnia 8 października 1928 roku. Autor nieznany.

Kapelan zamkowy, ks. Bojanek, zbiera obecnie materiały, dotyczące życia i czynów chwalebnych sędziwego starca Arona Engelmana, zamieszkałego w Warszawie przy ulicy Ceglanej 19. Przed powstaniem 1863 roku Engelman był bogatym właścicielem lasów w Zaborowie (pow.warszawski). Sąsiadował z dobrami hrabiny Łubieńskiej.Ojciec jego pełnił obowiązki urzędowego rabina w Kole, a dziad w Kaliszu.

Wybuchło powstanie.

Pewnego wieczoru, w zagajniku Engelmana wywiązała się strzelanina. Kozacy biegali z okrwawionymi szablami, huczała nawet armata. Nazajutrz znaleziono w lesie 78 zmasakrowanych trupów. Chłopi, lękając się prześladowań, zakopali zwłoki poległych we wspólnej mogile, nie postawiwszy nawet krzyża.

Engelman zajął się doprowadzeniem mogiły do porządku.Pokrył pagórek darniną, polecił cieśli naciosać palików, zbudował ogrodzenie, po czym udał się do miejscowego proboszcza ks.Kubińskiego i wręczył 100 rubli z prośbą o postawienie krzyża.Na mogile wzniesiono symbol Męki Pańskiej, wspaniały, wielki krzyż ze starego dębu, z wyrytymi nazwiskami poległych. Władze rosyjskie nie wiedziały o istnieniu leśnego zakątka, dokąd często udawał się ksiądz proboszcz, by odmówić „Wieczny odpoczynek”.

Nagle w roku 1878 do Zaborowa przyjechał naczelnik straży ziemskiej z czterema kozakami. Udał się wprost do mieszkania Engelmana.

– Ach ty, skatina! – krzyczał. – Ja ciebie na Sybir wyślę!

Ostatecznie drażliwą sprawę załatwiono polubownie. Pan naczelnik otrzymał 1000 rubli w złocie i odjechał zadowolony. Ale po przepiciu pieniędzy znów odwiedził Zaborów i tym razem zażądał 10 tysięcy. Engelmam, nie mając takiej sumy ofiarował mu biżuterię swojej żony, srebrne świeczniki szabasowe i kilka koni. Mimoto„kacap” niepokoił go stale i ostatecznie doprowadził do ruiny.

Gdy już nie było z czego ciągnąć zysków, Engelmana zamknięto w więzieniu. Dzięki zabiegom proboszcza, odzyskał wolność, wyrzekł się jednak pobytu na wsi ze względu na sąsiedztwo chciwego naczelnika. Sprzedał resztki lasu i osiadł w Warszawie.

Uczestnicy powstania nie zapomnieli o kurhanie w Zaborowie. Kilkakrotnie za czasów rosyjskich odbywały się tam potajemne zebrania, na które zawsze zapraszano Arona Engelmana. Ostatnio, w roku 1922 grupa osób dobrej woli zajęła się odnowieniem mogiły.

Upadła Rosja, zawierucha przeszła nad krajem, a stary krzyż jeszcze stoi.

0